Dziś tematem reportażu jest polsko-włoski ślub i wesele Marty i Michele, gdzie starły się te dwa żywioły! Ale zanim przejdziemy do niezwykle emocjonującego wesela, zaczniemy od kliku klatek z tej spokojniejszej części dnia, mianowicie, z przygotowań. Dzień zapowiadał się świetnie, słońce przyjemnie grzało. Zapraszam do oglądania!

Przygotowania Panny Młodej

Kiedy w ostatnią sobotę lipca przybyłem do domu rodzinnego Marty, po krótkiej rozmowie z jej mamą zabrałem się za fotografowanie detali. Podczas, gdy ostatnie pociągnięcia pędzelka zdobiły policzki i rzęsy Marty gdzieś w salonie kosmetycznym, ja sięgałem po kolejne przedmioty. Aby z bliska pokazać efekty długich poszukiwań i wielu decyzji, które złożyły się na taki właśnie zestaw akcesoriów ślubnych, kolejno: suknia ślubna, buty, biżuteria i bukiet ślubny stawały przed moim obiektywem. I wtedy zjawiła się Marta, uśmiechnięta i podekscytowana. Zanim zaczęliśmy fotografowanie właściwej części przygotowań wyszliśmy na chwilę do ogrodu by wykonać klika zdjęć z pieskiem. Oto jedno z nich:

Skupienie i cisza sygnalizowały, że być może, gdzieś tam w środku czai się stres, ale uśmiech na twarzy Marty upewniał mnie, że było to pozytywne poddenerwowanie. Ja stałem z boku i przyglądałem się fotografując, od czasu do czasu starając się rozładować napięcie.

polsko-włoski ślub

Zaczęli pojawiać się pierwsi goście.

polsko-włoski ślub 

Reportaż, reportażem, ale nie mogło zabraknąć portretu Panny Młodej, gotowej na spotkanie ze swoim wybrankiem. Nie wiem jak Marta czuła się przed obiektywem, ale jedno jest pewne, obiektyw ją polubił – podążając za moimi wskazówkami, wykonała kilka póz,  poradziła sobie świetnie.

polsko-włoski ślub

Przygotowania Pana Młodego

W Hotel Ibis nieopodal Kościoła Najświętszego Imienia Jezus, w którym już za niedługo mieli sobie powiedzieć sakramentalne „Si” czekał na mnie mój włoski imiennik – Michele. Ponieważ czasu było niewiele od razu przeszliśmy do wykonania zdjęć.

polsko-włoski ślub

Choć początkowo panowało skupienie, co mogło by sugerować lekkie podenerwowanie  Michała ze słonecznej Italii, to po krótkiej wymianie zdań w języku language, przełamaliśmy pierwsze lody i okazało się, że również Michele jest bardzo pogodnym i pozytywnym człowiekiem.

polsko-włoski ślub  

Na koniec, błyskawiczny portret i szybkim krokiem udaliśmy się w stronę kościoła. Po drodze, spotykaliśmy rodzinę Michele w hotelowym lobby.

Polsko-włoski ślub – Kościół  Najświętszego Imienia Jezus w Łodzi

polsko-włoski ślub

Czas na formalności i zapoznanie z włoskojęzycznym księdzem, który miał zadbać o to by i goście z zagranicy mogli z uwagą śledzić przebieg ślubu. Msza będzie prowadzona w dwóch językach, choć na zdjęciach zupełnie tego nie widać 🙂

Chwila przywitania z rodzicami i Michele już za moment odbierze Martę z rąk ojca.

Wejście do kościoła

Wejście do kościoła – dla mnie, jeden z bardziej emocjonujących momentów podczas ślubu. Mam na myśli perspektywę, kogoś, kto miał tę przyjemność znaleźć się u drzwi kościoła i zobaczyć oczy wszystkich gości zwrócone na siebie. Doskonale pamiętam brzęk dzwonków i ten moment, gdy donośny głos organów spadł na moje barki dając znać, że to już czas by zacząć marsz w stronę ołtarza. Mogę się domyślać, że również dla Marty było to wielkie przeżycie, zwłaszcza, że drogę pokonała w towarzystwie swojego taty.
To musi być niesamowite uczucie – również z perspektywy ojca – którym od niedawna sam jestem. I mogę sobie tylko wyobrazić, że przecież jeszcze tak niedawno trzymał ją na rękach, gdy się urodziła, a dziś z ufnością, powierza jej los w ręce mężczyzny, którego sobie upodobała.

Do prawdy, kościół Najświętszego Imienia Jezus w Łodzi, ma piękne wnętrze i stanowi świetną oprawę dla uroczystości ślubnej. A ponieważ nie było ekipy filmowej, mogłem rozwinąć skrzydła i bez żadnych ograniczeń fotografować z dowolnej perspektywy i w dowolnym momencie, dokładnie tak jak chciałem.

polsko-włoski ślub polsko-włoski ślub polsko-włoski ślub polsko-włoski ślub polsko-włoski polsko-włoski ślub

Były emocje, uśmiechy, a na zewnątrz czekali już goście by w typowym włoskim stylu sypnąć obficie ryżem, na szczęście!

A  ponieważ pogoda była piękna, świeżo upieczeni małżonkowie ochoczo zabrali się za przyjmowanie życzeń. Uściskom i całusom nie było końca.

Wesele – Stary Folwark Tworzyjanki

Wesele odbyło się w  oddalonych o 30km od Łodzi Tworzyjankach. Stary Folwark przywitał nas szerokim wyborem lemoniad.

Trzeba przyznać, że Stary Folwark w Tworzyjankach jest pięknie położony. Na ogromnym terenie znajdują się klimatyczne, skąpane w zieleni i porośnięte pnączami zabudowania rodem z XIXw.

Ciepłe wnętrza, z elementami z czerwonej cegły, odsłoniętymi drewnianymi belkami w czekoladowym kolorze nadają temu miejscu niesamowicie przytulny klimat.

Piękna zastawa, świetnie dobrane bukiety i dodatki.

Okazało się, że zdążyłem dojechać przed wszystkimi gośćmi, dopiero teraz zaczęli się zjawiać na otoczonym zielenią dziedzińcu.

Wyszedłem na spotkanie z Martą i Michele – umówiliśmy się, że wykonamy, krótką sesję w dniu ślubu. O dziwo, chmury spowiły niebo i po słonecznym niebie nie było śladu. Ale to nie przeszkodziło nam w wykonaniu pięknych zdjęć.

 

Zaczęliśmy mini-sesję. Starałem się by oboje czuli się swobodnie, stanąłem w oddali. W powietrzu dało się czuć tą radość i przejęcie. Muszę przyznać, że taki stan jest trudniejszy do odtworzenia w innym dniu. Nie musiałem specjalnie ingerować – zdjęcia robiły się same.

Okolica była piękna. Mógłbym tam spędzić pół dnia, a i tak nie udało by się wykorzystać całego potencjału jaki ma w sobie to miejsce. I choć nie było pośpiechu, to jednak udaliśmy się w stronę gości weselnych, którzy z kieliszkami szampana już czekali na Państwa Młodych.


Mając wszystkich gości zgromadzonych w jednym miejscu, wykonałem zdjęcie grupowe – teraz można było zacząć wesele na dobre!
Tu zaskoczenie dla gości z Italii,  tradycyjne staropolskie powitanie chlebem i solą.


Pierwsze toasty!
Podczas wesela goście mogli skosztować pysznych drinków w wykonaniu Drinkshow – Mobline Bary.

A także skosztować bardziej tradycyjnych staropolskich trunków.
Po obiedzie nastąpiło małe rozprężenie. Zwykle na weselach jest ogromne ciśnienie na „wykonanie programu”. Tutaj było inaczej. Marta zapewniła mnie, że oboje chcą by wesele przebiegało spontanicznie i w tempie jakie nadadzą sami Młodzi. Tutaj popieram Martę i Michele w całej rozciągłości – zamiast śpieszyć się by wykonać pierwszy taniec, nadszedł czas na coś, co na zachodzie, nazywa się coctail hour. Był czas na rozmowy, zdjęcia,  zapoznanie się rodzin i cieszenie się tym pięknym miejscem. W tym miejscu należało by wyjaśnić obecność ambulansu. Jeden z gości – czy to z emocji, czy z innego powodu poczuł się słabo, konieczna była interwencja służb medycznych. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.
Udało się też wykonać zdjęcia grupowe – to świetna pamiątka ukazująca gości wraz z parą młodą.
Tymczasem, zmierzch otulił folwark w Tworzyjankach, a ja korzystałem z ogromnej swobody fotografując przebieg kolejnych wydarzeń. 
Zaczęły się wspólne śpiewy i spontaniczne toasty, co chwile z innej części sali można było usłyszeć, a to polskie, a to włoskie okrzyki radości i wiwaty na cześć Młodej Pary.

Pierwszy taniec

Nadszedł czas na pierwszy taniec, a tym samym na rozpoczęcie zabawy tanecznej. Te trzy godziny od przyjazdu do Tworzyjanek  minęły bardzo szybko i upłynęły w bardzo przyjemnej atmosferze.
Chwilę potem dołączyli pozostali goście i tańce rozgorzały na dobre.
Chociaż nie wszystkim udzielał się zabawowy nastrój…

Przejdźmy do kolejnych toastów i przemów:
Tutaj inicjatywę zdecydowanie przejęli goście z Italii.
Na zewnątrz dekoracja światłem, dymem i laserami.
Księga gości zachęcała do pozostawienia pamiątkowych wpisów, a na łasuchów czekały cukierki-kamyki o różnych smakach. Weselny tort z owocowymi akcentami wyglądał smakowicie – a, że smakował tak dobrze jak wyglądał – musicie uwierzyć mi na słowo!
Jeszcze tylko tradycyjne rzut bukietem by wskazać kolejną osobę, która wyjdzie za mąż…
Mamy to! Na koniec do toastów przystąpili goście polskojęzyczni 😉 
Cóż to był za dzień! Dużo emocji, piękne plenery i wnętrza, wspaniali uśmiechnięci ludzie!